Łuki można podzielić w uproszczeniu na proste i refleksyjne (drewniane i kompozytowe). Te pierwsze wykonywane z drewna (plus konopne cięciwy i kawałki zwierzęcych rogów), głównie z cisu, i charakterystyczne były dla Europy. Drugie zaś, zrobione z drewna, rogu, kleju i ścięgien, typowe były dla kultury nomadycznej z Wielkiego Stepu. Pewnym ukoronowaniem tych dwóch rodzajów broni był łuk angielski z jednej, oraz łuk turecki z drugiej strony.

Sztuka strzelania z łuku refleksyjnego odnosiła się oczywiście do konnego łucznictwa, w którym tak piękne i niezwykle trudne manewry, jak scytyjski krąg i partyjski strzał, stały się cechą rozpoznawczą. Używanie tej broni wymagało długiego treningu od dziecka, a w zasadzie wychowania w kulturze łuczniczej. Strzelano z kciuka, nakładając strzałę z prawej strony a cięciwę opierano na specjalnym pierścieniu (zakira). Dzięki temu spust był czystszy, prędkość początkowa odrobinę większa, a i paradoks łuczniczy zostaje zredukowany. Wschodni łucznicy nawet konno potrafili strzelać z oszałamiającą precyzją.

Łuk długi zaś nie był bronią jedynie Walijczyków i Anglików, używali go też Słowianie, Bałtowie, a nawet Normanowie. Jego cechą rozpoznawczą był ogromna moc i konieczność posiadania przez łucznika dużej siły fizycznej. Naciągnięcie dwoma palcami potężnego łuku o sile mocno ponad 40 kg (łuki z Mary Rose miały nawet do 80 kg!), następnie powtarzanie tego w długich salwach (po 12 strzał), było katorgą. Mimo iż od napięcia do wypuszczenia strzały nie powinno minąć więcej niż 2 sekundy (drewno męczy się szybciej niż człowiek:), to wysiłek jest ogromny. Niektórzy twierdzą, że strzał z łuku kosztował więcej energii niż podciągnięcie się na drążku przez dużego mężczyznę. Podobno każdy łucznik pod Crecy wykonywał pracę równą przerzuceniu kilku ton na sali treningowej, a następnie musiał walczyć bezpośrednio, używając miecza.

To wszystko prowadzi do ciekawych wniosków. Łuk wymagał nie tylko wieloletniego treningu, ale też życia w przyzwoitych warunkach. Taki potencjalny łucznik musiał się po prostu od dziecka przyzwoicie odżywiać. Nędza, głód i choroby wykluczały możliwość pozyskania sprawnych łuczników, którzy, także według dzisiejszych standardów, musieli być potężnymi mężczyznami.