W sławnej bitwie pod Płowcami 27 września 1331 roku tak naprawdę przegraliśmy, jednak nie ma powodu do wstydu, bo trochę wcześniej tego samego dnia na Radziejowskim Polu nieźle krzyżakom dołożyliśmy.

W wielu opracowaniach o tym się nie wspomina, mimo iż nie ma w zasadzie wątpliwości o tej podwójnej bitwie. Nie ma się jednak czemu dziwić, bo np. w opisach jej przebiegu wciąż można znaleźć brednie o krzyżackiej obronie z wykorzystaniem wozów taborowych (autorstwa oczywiście Długosza). Trzeba podkreślić – to na Radziejowskim Polu Polacy krzyczeli „Kraków!”

Bitwa była podwójna – najpierw Polacy natknęli się pod Radziejowem wraz z poranną mgłą na jeden z oddziałów zakonnej armii i po trzech nawracających szarżach zdołali zwyciężyć (zdobyli nawet chorągiew zakonu). Jednak zaalarmowane siły drugiego, liczniejszego oddziału krzyżaków zawróciły swój marsz na Brześć Kujawski i pod Płowcami doszło do kolejnej bitwy. Tym razem siły zakonne zdecydowanie przeważały liczebnie i po bardzo chaotycznej i krwawej bitwie Polacy musiał ustąpić. Obie strony poniosły duże straty.

W ostatecznym rozrachunku owe starcie było bardziej korzystne dla Polaków. Co prawda Łokietek musiał wycofać swe wojska (a krzyżacy zachowali pole), ale i zakonnicy musieli w końcu zawrócić z drogi na Brześć Kujawski. Uniemożliwiono też połączenie się krzyżakom z Czechami (Jan Luksemburski tytułował się wtedy królem Polski) co prawdopodobnie zapobiegło rozbiorowi Polski. Nie da się też ukryć, że bitwa miała kapitalne znaczenie propagandowe - Polacy po raz pierwszy deptali znienawidzone białe płaszcze z czarnymi krzyżami.

Pod Płowcami zginęło aż 73 (+/-) braci zakonnych z ogólnej liczby 200, biorących udział w batalii. „To był wielki upust krwi. Warto pamiętać, że straszny cios zadany pod Grunwaldem, który kompletnie załamał kadrowo Zakon, kosztował życie 213 braci” – zwraca uwagę prof. Jurek. Jego zdaniem bitwa z 27 września 1331 r. po pierwsze oznaczała dla Krzyżaków zakończenie rozpoczętej kampanii przeciw Polsce, a po drugie była wielkim szokiem wewnętrznym. Wymusiła na wielkim mistrzu zmianę polityki. Krzyżacy nie mogli już się spodziewać, że najadą Polskę i po prostu podbiją wszystko, co im się podoba.

Otrzeźwiliśmy więc Krzyżaków pod Radziejowem, nie pod Płowcami, choć wiedza ta wciąż nie jest wśród Polaków powszechna. „Ironią natomiast jest fakt, że pomnik upamiętniający bitwę stoi w miejscu, gdzie wojsko polskie doznało od Krzyżaków porażki” – pisze w książce „Polskie pola bitew w świetle archeologii” Krzysztof Wolski.

Oczywiście rozrachunki wojen z zakonem w latach 1327-1332 były dla Polski niekorzystne, gdyż dodatkowo straciliśmy Kujawy, które stały się kartą przetargową w sporach o Pomorze Gdańskie. Nieustannie batalie wykazały też, że Polska jest bardzo słaba. Zmilitaryzowani krzyżacy, wsparci rycerstwem z Europy i zarazem pogańskich Prusów, byli nieporównanie silniejsi. Dzięki swemu bogactwu zakon budował potężne zamki, potrafiące oprzeć się polskim oblężeniom, jednocześnie sami nie mieli żadnych problemów w zdobywaniu przestarzałych polskich grodów i miast (wyjątkami były Poznań, Kalisz i Inowrocław).