W 1223 roku połączone wojska książąt ruskich i Połowców (pod wodzą chana Kotyana) zostały pokonane przez wojska mongolskie, pod dowództwem Subedeja-bagaatura. Klęska była straszliwa, śmierć poniosło 25 tys. ludzi (łączny korpus połowiecko-ruski liczył około 40 tys.), a z 18 książąt zginęło dziesięciu. Trzem kniaziom Mongołowie obiecali (za pośrednictwem Płoskinii, wodza berładników), że nie przeleją kropli ich krwi, jeśli ci się poddadzą. Płoskinia nawet zaprzysiągł to na krucyfiks. Zwycięzcy dotrzymali słowa na swój sposób – kniaziów związali razem i ułożyli na ich ciałach deski, po czym odprawili na nieszczęśnikach ucztę zwycięstwa.

Mongołowie byli bardzo wymagającym przeciwnikiem, który rozwinął sztukę wojenną na najwyższym poziomie, ale ich też można było pobić. Jednak by tego dokonać, trzeba stawać do boju zjednoczonym. Tymczasem nie tylko brak było jednolitego dowództwa ale w zasadzie książęta walczyli samodzielnie. Nieudolnie prowadzona walka, mimo niewątpliwego męstwa wojów, doprowadziła do tragedii. Nawet gdy klęska zajrzała im w oczy, Mścisław II i Daniel Halicki nie zapomnieli o dawnych urazach i przeprawili się przez Dniepr niszcząc łodzie, czym skazali pozostałych na zagładę.

Gdy Batu wkroczył w 1238 roku na Ruś, bił każde księstwo pojedynczo. W obliczu jego ogromnej armii pojedyncze oddziały kniaziów okazywały się całkowicie bezsilne, a miasta poddawały się bez walki. W 1240 roku z tego chaosu Batu-chan utworzył Złotą Ordę ze stolicą w Saraj Batu (Berke przeniósł ją oczywiście do Saraj Berke:)

Jak wielu twierdzi, przegrana jest początkiem ponad ćwierci tysiąclecia mongolskiego jarzma na Rusi, które zmieniło mentalność Rusinów, piętnując ich strachem i całkowitą uległością przed władzą. Jest w tym trochę racji, choc oczywiście sprawa jest nie tak oczywista. Prosta ludność nie chciała nagiąć się do woli Mongołów i wywoływała niezliczone bunty. To zdumiewało chanów, którzy zgodnie z zasadą „Tego, który wstrząsnął światem” powinni wcielić Ruś do imperium (Mongołowie cenili waleczność Rusinów), tymczasem spotykali się ze wściekłym oporem. Sam Batu-chan podobno mawiał „Uczyń ich swoimi całkowicie”, jednak jedynie Cerkiew (która zachowała autonomię i cieszyła się pełnym bezpieczeństwem) i bojarzy robili się coraz bardziej mongolscy …

Iwan IV Groźny, pierwszy car Wszechrusi, był potomkiem małżeństwa córki chrześcijańskiego chana Złotej Ordy (Sartaka) z Glebem Wasylowiczem, jednym z kniaziów. Podobnie było z bojarstwem, wiele rodzin rosyjskiej szlachty jest potomkami mieszanych małżeństw. Oczywiście nie chodzi tu o same więzy krwi, tylko o pewne zwyczaje, które przenikały do i tak rozwydrzonego bojarstwa. Wspomiany Iwan Groźny, za czasów swego dzieciństwa był wychowywany przez bojarów podczas szczucia psami przestępców, czy zbiegłych chłopów.

Testament Jarosława Mądrego o podziale Rusi i zasadzie senioratu, podobnie jak jego odpowiednik w Polsce (czyli testament Krzywoustego) zapoczątkował rozbicie dzielnicowe, ale w skali jeszcze większej niż była udziałem naszego kraju. Z kilku księstw zrobiło się 15 (już w połowie XII wieku), na początku XIII było ich prawie 50, zaś w XIV będzie ich ponad 280! Wzajemne animozje tych kacyków były często silniejsze, niż strach przed samymi Mongołami.